02/08/17






Fot:// Grzegorz Maciąg

26/07/17



Kair, czyli jedno z trzech moich turystycznych marzeń, odhaczony! <3
Jak widzieliście po poprzednim wpisie, snapach i po profilu na instagramie byłam w Egipcie na wakacjach z rodziną. Zatrzymaliśmy się w Hurghadzie, jednak cały czas męczyłam tatę o wyjazd do Kairu. Wiadomo, nie była to do końca bezpieczna wycieczka, ale zdecydowałam się razem z mamą i siostrą, by pojechać na nią. Była to zorganizowana wycieczka z biura podróży, a razem z nami jechali sami Polacy. Sama droga do Kairu zajęła nam ponad 6 godzin przez pustynię. Jechaliśmy autokarem, więc komfort jazdy był bardzo dobry, a widoki jeszcze lepsze! 
W samym Kairze byliśmy w muzeum, w którym znajdowały się mumie, sarkofagi faraonów, które miały po kilka tysięcy lat. Podróż w czasie wywarła na mnie duże wrażenie, bo od małego razem z siostrą oglądałam bajkę "Papirus", a w szkole starożytność to (koło średniowiecza) jedyny okres w historii, który tak bardzo mnie interesuje. 
Najbardziej wyczekiwaną atrakcją były dla mnie piramidy i Sfinks. Muszę jednak powiedzieć, że poczułam się trochę rozczarowana, kiedy okazało się, że piramida Cheopsa, matki Cheopsa i Sfinks leżą na obrzeżach Kairu, a nie daleko na pustyni. Oglądając "Asterix  i Obelix, Misja Kleopatra" chyba z 1000 razy, miałam wrażenie, że z piramid do miasta jest bardzo daleka droga. Budynki niestety trochę zaburzyły mi widok"turystycznego must have". Jednak pogoda nadrobiła wszystko! Było ok. 40⁰C. Upał powodował, że naprawdę bez wody nie dałoby się wytrzymać ani godziny. 
Podsumowując... Jedno z moich marzeń się spełniło i jestem mega zadowolona, że udało mi się być w takim miejscu. Oczywiście, kiedy zderzyłam się z biedą jaka tam panuje, byłam przerażona. Natomiast sam klimat tego miejsca, mimo że został zaburzony przez budynki, bardzo mi się podobał. Ludzie podróżujący na osiołkach, wielbłądach... Naprawdę było to coś pięknego! 
Nie pozostaje mi nic, tylko pracować na spełnianie kolejnych marzeń!










18/07/17

 Hurghada-Egypt







|bikini/swimsuit-calvin klein|

04/07/17


MOJA 18-TKA

Tak się złożyło, że w tym roku 4 lipca wypada we wtorek. Jest to dzień moich urodzin- w tym roku tych najważniejszych, bo 18-tych. Imprezę dla najbliższych przyjaciół zrobiłam kilka dni wcześniej, więc podzielę się z Wami niektórymi ze zdjęć. 
Dzięki moim przyjaciołom ten dzień był wyjątkowy i mogę napisać tylko proste słowo: DZIĘKUJĘ. Brakło tylko dwóch ważnych osób, z którymi na pewno nadrobię ten dzień (ANNO,MIŁOSZU <3).



Makijaż został zrobiony przez mega utalentowaną znajomą Martynę Kańciurzewską, która zdziałała cuda i dzięki której nie jestem czerwona na żadnym zdjęciu. 
P.S. Powyższe zdjęcia nie są w ogóle przerabiane, żeby kolor używanych kosmetyków był jak najbardziej rzeczywisty.


Zarówno zaproszenia jak i winietki zamawiałam ze strony internetowej (link podam tutaj ). Bardzo polecam tę stronę, gdyż są one świetnie wykonane (własnoręcznie robione) oraz na pewno nietypowe. Jeśli chcecie zaskoczyć gości już przed imprezą to jest to strzał w 10!







JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ ❤!

27/06/17


Zgodnie z postanowieniem odzywam się tu we wtorek :). Pierwszy wtorek wakacji! Z ich okresem wiąże się wiele planów na zwiedzanie i odpoczynek. W wakacje mam również zamiar nadrobić czytanie lektur, których nie udało mi się przeczytać w roku szkolnym (dość pokaźna suma). Jednak jeśli posiadacie czas na przeczytanie czegoś innego niż poważna literatura.. zachęcam, by sięgnąć po pozycję Kirsty Moseley pt. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno".


Pozycja ta jest pisana bardzo prostym, wręcz banalnym językiem. Czytając ją, czujemy jakbyśmy byli świadkami normalnej konwersacji w naszym otoczeniu. Jesteśmy zauroczeni słodką, młodzieńczą miłością, niecodzienną historią, w której przyjaciel rodziny - Liam zakrada się co noc do pokoju Amber bez wiedzy rodziców i jej brata. Wiadomo.. Taka historia jest czysto wyimaginowana i nieprawdopodobna, ale właśnie to nas tak bardzo chwyta za serce. Dodatkowo problemy rodzinne Amber (molestowanie przez ojca) sprawiają, że dziewczyna nie daje się nikomu dotknąć tylko bratu, mamie i Liamowi, który stara się zawsze pomóc ukochanej. 
W tej powieści klasowy przystojniak-podrywacz staje się ideałem chłopaka, zakochuje się w dziewczynie, która znana jest tylko z tego, że ma przystojnego brata. Banalne? Nie wątpię... Jednak tło psychologiczne, problemy, które posiada owa dziewczyna są idealnym ożywieniem akcji. Książka ta, jak każda tego typu kończy się happy-endem. 
Sama (jak to podkreślam bardzo często) nie jestem fanką każdej takiej powieści, jednak ta wyjątkowo mnie zauroczyła. Płakałam od połowy książki z wzruszenia, smutku, szczęścia. Książka ta zmusiła mnie do refleksji oraz docenienia tego, że mam cudownych rodziców, rodzeństwo i przyjaciół, których niektórym brakuje. 
Podsumowując... Książka warta przeczytania, o interesującej, troszkę banalnej fabule i zakończeniu. Idealna na wakacje, czy na "odchamienie się".
P.S. Koleżankom również się podobała :)









|total look-bershka|